Credo in unum sanctam catholicam et apostolicam ecclesiam
Wierzę w jeden świety,powszechny i apostolski Kościół.

wyznanie wiary

Na dzień świętego Mikołaja

2016-12-05, JW

Na dzień świętego Mikołaja garść pobożnych cudowności o czcigodnych relikwiach i kolei, za jaką z Miry przedostały się do Bari, o ochrzczeniu Żyda i złotych monetach ukrytych w lasce przez jego dłużnika i oszusta, o nieustannych knowaniach i złu wyrządzanym przez szatana i mocy wstawiennictwa św. Mikołaja, o stracie i odzyskaniu męskiego potomka - z dużym prawdopodobieństwem możemy założyć, że to właśnie za tą przyczyną - opowieści o długo oczekiwanym, wyproszonym potomku, o jego stracie i przywróceniu mu życia/wyzwoleniu z niewoli i powrocie do domu - św. Mikołaj jest patronem Świąt Bożego Narodzenia. Chłopiec - syn staje się bardziej, lub mniej udaną figurą małego Jezusa, który także od zarania swego życia znajduje się w niebezpieczeństwie ze strony Heroda.

Ze Złotej Legendy za Jakubem de Voragine
tłum.: Janina Pleziowa

Skoro Bóg zapragnął powołać go do siebie, prosił św. Mikołaj Pana, aby przysłał poń swoich aniołów. (...) Pochowany został w marmurowym grobowcu; u głowy jego wytrysło źródło oliwy, a u stóp źródło wody i do dziś z członków jego wydobywa się święty olej, który już wielu uzdrowił. (...) W długi czas potem Turcy zburzyli miasto Mirę. Wówczas 47 rycerzy z Bari wyruszyło tam, otwarło grób św. Mikołaja, który wskazało im czterech zakonnikó, i kości jego, pływające w oleju, przeniosło ze sobą do Bari w roku Pańskim 1080.

Człowiek pewien pożyczył od Żyda jakąś sumę pieniędzy, a ponieważ nie miał żadnego poręczyciela, przysiągł mu na ołtarzu św. Mikołaja, że odda je, jak tylko będzie mógł najszybciej. Gdy jednak długo zwlekał, Żyd zażądał swoich pieniędzy, ale on oświadczył, że mu je już oddał. Żyd pozwał go zatem przed sędziego, a ten zażądał od dłużnika przysięgi. Wtedy on napełnił monetami wydrążoną laskę i przyniósł ją ze sobą pod pozorem, że musi się nią podpierać. Następnie mając złożyć przysięgę dał ją Żydowi do potrzymania i przysiągł, że oddał mu już więcej pieniędzy, niż był winien. Złożywszy przysięgę, zażądał swojej laski, a Żyd nie domyślając się podstępu, oddał mu ją. Oszust jednak wracając do domu zmożony snem położył się na jakimś rozdrożu, a nadjeżdżający pędem wóz zabił go, łamiąc równocześnie laskę pełną złota i rozsypując je. Na wiadomość o tym Żyd przybył tam co prędzej i zobaczył, jak go oszukano; ale choć wielu mu radziło, aby zabrał sobie to złoto, powiedział, że żadną miarą tego nie zrobi, chyba że zabity wróci do życia dzięki zasługom św. Mikołaja; a w takim razie obiecywał przyjąć chrzest i być wyznawcą Chrystusa. I od razu zmarły wrócił do życia, a Żyda ochrzczono w imię Chrystusa.(...)

Człowiek pewien, na intencję syna swego uczęszczającego do szkół, rokrocznie obchodził uroczyście dzień św. Mikołaja. I tak jednego razu ojciec chłopca wyprawił ucztę i zaprosił wielu duchownych. Przyszedł tymczasem do drzwi diabeł w stroju pielgrzyma i prosił o jałmużnę. Ojciec tedy polecił synowi, by zaraz zaniósł jałmużnę pielgrzymowi. Chłopiec pospieszył spełnić rozkaz, a nie znalazłszy pielgrzyma puścił się za odchodzącym. Ale gdy przyszedł na rozstajne drogi, diabeł chwycił go i skręcił mu kark. Ojciec na wieść o tym jęknął z głębi serca, przyniósł ciało, złożył je w sypialni i zaczął z bólem wołać i mówić: Synu najdroższy, cóż to z tobą? Św. Mikołaju, taka to zapłata za cześć, jaką wam świadczyłem tak długo? A gdy tak mówił, chłopiec zaraz jakby ze snu obudzony otworzył oczy i powstał. (...)

Pewien człowiek bogaty miał syna za przyczyną św. Mikołaja i nazwał go Adeodatem. Wzniósł on za to świętemu kaplicę w domu swoim i co rok uroczyście obchodził jego święto. Miejsce to zaś znajdowało się w sąsiedztwie kraju Agarenów. Otóż Adeodat pewnego razu porwany został przez Agarenów i oddany na służbę do ich króla. Następnego roku, gdy ojciec pobożnie obchodził dzień św. Mikołaja, a syn usługiwał królowi trzymając w ręku kosztowny puchar, wspominał na swoją niewolę, na ból rodziców i na radość, jaka panowała w ten dzień w ich domu, i zaczął wzdychać głęboko. A król pogróżkami wydobywszy zeń przyczynę westchnień rzekł: Niech twój Mikołaj robi, co chce, a ty zostaniesz tu z nami. I oto nagle powstał gwałtowny wicher, rozwalił cały dom, porwał chłopca z kielichem i postawił przed drzwiami kościoła, w którym rodzice jego obchodzili uroczystość, i sprawił tym wszystkim wielką radość. Gdzie indziej jednak czytamy, że ten młodzieniec był z Normandii i podróżując za morze popadł w niewolę Soldana, który go często chłostał; a gdy raz w dzień św. Mikołaja odebrał chłostę i zamknięty w więzieniu płakał błagając o wyzwolenie i z żalu za radością, jaka w ten dzień panowała w jego domu - nagle zasnął, a zbudziwszy się znalazł się w kaplicy ojca swego.

Zdjęcia własne z warszawskiej wystawy "Brescia. Renesans na północy Włoch."
Alessandro Bonvicino zw. Moretto, Święty Mikołaj z Bari przedstawia tronującej Madonnie z Dzieciątkiem uczniów Galeazza Rovellia, ok. 1539, olej, płótno, Pinacoteca Tosio Martinengo, Brescia.

Galeazzo Rovelli, jak wynika z katalogu towarzyszącego wystawie, był nauczycielem gramatyki i ojcem ośmiorga dzieci. Ofiarowane sanktuarium Santa Maria dei Miracoli w Brescii płótno miało zapewnić jemu i jego podopiecznym wstawiennictwo Marii i św. Mikołaja, uznawanego w tradycji chrześcijańskiej za patrona dzieci. Towarzyszą mu atrybuty takie, jak laska ze złotymi monetami, trzy złote kule trzymane przez chłopca stojącego na pierwszym planie, które symbolizują bryły złota ofiarowane przez świętego trzem pozbawionym posagu siostrom z ubogiej rodziny. W rysach świętego historycy sztuki i badacze dopatrują się portretu fundatora, Galeazzo Rovellia - nauczyciela w otoczeniu dzieci - uczniów.

Zdjęcia własne z warszawskiej wystawy "Brescia. Renesans na północy Włoch." Alessandro Bonvicino zw. Moretto, Święty Mikołaj z Bari przedstawia tronującej Madonnie z Dzieciątkiem uczniów Galeazza Rovellia, ok. 1539

KONTAKT

Wyślij wiadomość, jeśli masz ciekawą informację i chcesz się nią z nami podzielić...

Dalej »