Credo in unum sanctam catholicam et apostolicam ecclesiam
Wierzę w jeden świety,powszechny i apostolski Kościół.

wyznanie wiary

Niedziela, 22 lipca 2018 r.

Albina, Benona, Bolesławy, Cyryla, Józefa, Leny, Letycji, Magdy, Magdaleny, Marii, Mileny, Nicefora, Platona, Teofila Czytania z Pisma Świętego: Jr 23, 1-6; Ps 23 (22), 1b-3a. 3b-4. 5. 6; Ef 2, 13-18; Mk 6, 30-34 Apostołowie zaś znów zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu o wszystkim, czego dokonali i czego nauczali. A On rzekł do nich: Odejdźcie sami na osobność i odpocznijcie trochę. Było tam bowiem wielu przychodzących i odchodzących, tak że nie mieli nawet czasu, by się posilić. Wstąpiwszy tedy do łodzi udali się sami na osobność. Lecz zauważono ich, gdy odpływali. I rozpoznało [ich] wielu. Ściągnęli tedy pieszo ze wszystkich miast, a niektórzy nawet ich uprzedzili. A Jezus, wysiadłszy, ujrzał tłum wielki. I ulitował się nad nimi, bo byli jakby owce nie mające pasterza. I począł im głosić liczne nauki.

Biblia Warszawsko-Praska, Mk 6,30-34

Syrena warszawska Krystyna Krahelska

15 sierpnia 1939 r., w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, Matki Boskiej Zwycięskiej i w 19-tą rocznicę Cudu nad Wisłą prezydent Warszawy Stefan Starzyński odsłonił u wylotu Tamki na Wybrzeżu Kościuszkowskim pomnik Syreny warszawskiej autorstwa profesor ASP Ludwiki Kraskowskiej Nitschowej (odlany został w Zakładzie Brązowniczym „Braci Łopieńskich"). Pomnik warszawskiej Syreny był realizacją marzenia Starzyńskiego, który, sam urodzony na Powiślu, pragnął ukonkretnić tu ideę „Frontem do Wisły". Za jego kadencji rozpoczęto budowę Wisłostrady, bulwarów, porządkowanie skarpy i postawiono pomnik Syreny.

Do rzeźbionego w latach 1936 – 1937 pomnika pozowała Krystyna Krahelska. Tak wydarzenie to pod datą 21 marca 1937 r., zanotowała w swym Dzienniku Maria Dąbrowska: „Na tle innych pomników Warszawy, owszem, korzystnie się wydaje. Dobra jest twarz, a zwłaszcza uśmiech tragiczno – egipski. Pozowała do tego pomnika Krysia Krahelska, córka wojewody. Piękna jak syrena i śpiewa jak syrena". Nadmienić należy, że Krahelska wcześniej już pozowała prof. Kraskowskiej Nitschowej, która w 1936 r. wykonała studium portretowe głowy o wymiarach 82 x 57, które miał zobaczyć Starzyński podczas odwiedzin w pracowni artystki, komplementując typ urody modelki: „jaka to typowa, polska uroda, pełna wdzięku, a jednocześnie słowiańskiego charakteru i siły". Sama rzeźbiarka powiedziała: „Wyrzeźbiona przeze mnie twarz Syreny warszawskiej jest twarzą Krystyny zmonumentalizowaną, aby nie było tak łatwo rozpoznać Krysię, chodzącą ulicami, co by Ją może krępowało. Bo chodziła ulicami warszawskimi prosta, wysoka, jaśniejąca uśmiechem wewnętrznej młodzieńczej radości i siły, gotowa na wszystko, co uczciwe, sprawiedliwe i piękne".

Świetnie zbudowana, posągowa, jasnowłosa Krahelska o wybitnie polskiej, słowiańskiej urodzie, etnografka, poetka, kompozytorka, społeczniczka już wtedy w pełni zasługiwała na to by posłużyć za model warszawskiej Syrenie. Swoją biografią lat wojny i Powstania Warszawskiego, szlachetną, odważną postawą uzupełniła ten wizerunek.

Krystyna Krahelska, pseudonim Danuta, urodziła się 24.03.1914 r. w Mazurkach koło Baranowicz, w woj. Nowogródzkim na Polesiu w rodzinie dr Janiny i inż. Jana Krahelskich. Wspólnie z ukochanym młodszym bratem Bohdanem (Danem), wychowywała się na Polesiu w patriotycznej rodzinie o tradycjach powstańczych – dziadek Aleksander był uczestnikiem Powstania Styczniowego i Zesłańcem Syberyjskim, a ciotka, Wanda Krahelska-Filipowiczowa w 1906 r. uczestniczyła w zamachu bombowym na kata Warszawy, Gieorgija Antonowicza Skałona (zrzuciła na powóz gubernatora dwie bomby, jednak Skałon przeżył wybuch). Ojciec, Jan Krahelski, jeszcze jako uczeń był wielokrotnie aresztowany za działalność patriotyczną, walczył w I wojnie światowej, następnie pracował w Międzynarodowej Komisji Granicznej wytyczającej granice II Rzeczypospolitej, przeprowadzającej repatriację jeńców, uchodźców i robotników, był starostą, a następnie wojewodą poleskim, troszczącym się o polskość i rozwój zaniedbanych ziem, w Warszawie pracował w Ministerstwie Rolnictwa i Reform Rolnych.

Ówcześni rodzice wychowali niezwykle patriotyczne pokolenie. Wspomnieć można choćby Krysię Wańkowiczównę. Co do rodzeństwa Krahelskich, zachował się wydany w 1920 r. kwit Skarbu Narodowego na fundusz ratowania Polski, na który dzieci wpłaciły wszystkie swoje oszczędności.

Krysia była typem sportsmenki: pływała, jeździła konno, grała w tenisa, ale także śpiewała i grała na skrzypcach. W Gimnazjum Traugutta w Brześciu działała w drużynie harcerskiej, gdzie złożyła rotę przyrzeczenia:

„Mam szczerą wolę całym życiem służyć Bogu i Ojczyźnie,
nieść chętną pomoc bliźnim i być posłuszną prawu harcerskiemu."

Tam zdobyła także sprawność sanitariuszki.

Dziewczyna od 13 roku życia pisała wiersze. Prawdziwą pasją jej życia było kolekcjonowanie pieśni ludowych: polskich, białoruskich, rosyjskich, ukraińskich. Występowała w radiu w Baranowiczach, Wilnie i Warszawie. Nagrania jej wykonań pieśni ludowych nie przetrwały wojny.

Od 1932 studiowała geografię i historię, a później etnografię na Wydziale Humanistycznym UW, gdzie była podopieczną Cezarii Baudouin de Courtenay Ehrenkreutz Jędrzejewiczowowej. W maju 1939 zdała egzamin dyplomowy.

Wybuch wojny zastał ją w rodzinnym majątku Mazurki, 440 km od Warszawy, do której natychmiast postanowiła się przedostać, gdzie już 4. września pomagała odgrzebywać zasypanych w zbombardowanych domach, kopała rowy przeciwczołgowe, udzielała podstawowej pomocy rannym, dźwigała ich do punktów szpitalnych. Na rozkaz płk. Umiastowskiego opuściła Warszawę, a w 2 dni później razem z rodzicami opuściła majątek uciekając przed Armią Radziecką. W listopadzie rodzina dotarła do Warszawy. W grudniu Krystyna złożyła przysięgę w Związku Walki Zbrojnej i przyjęła pseudonim „Danuta". Jako łączniczka i kurierka, przewoziła amunicję, broń, prasę, dokumenty, nie tylko na terenie Generalnej Gubernii, ale także na ukochane Polesie, gdzie dotarła do rodzinnych Mazurek. Przed dekonspiracją chronili ją związani z rodziną chłopi, u których mieszkała (rodziny dom został zniszczony przez bolszewików). Na Polesiu współpracowała z lokalnymi organizacjami AK, udzielała pomocy rannym partyzantom, Żydom, którzy uciekli z obozu koncentracyjnego w Sobiborze, szkoliła dziewczęta do służby sanitarnej. W Warszawie mieszkała pod różnymi adresami, dorywczo pracowała w szpitalu, opiekowała się cichociemnymi w domu przy ul. Filtrowej.

Podczas okupacji napisała słowa i melodie do czterech piosenek wojennych, znanych pod różnymi tytułami: „Smutna rzeka", lub „Kołysanka o zakopanej broni", „Kujawiak" lub „Kujawiak konspiracyjny" lub „Kujawiaczek konspiracyjny", „W Afryce czy w Europie". Harcerze z organizacji bojowej „Baszta" poprosili w grudniu 1942 r. Krahelską o skomponowanie dla nich piosenki bojowej. W taki sposób powstał marsz „Hej chłopcy, bagnet na broń!".

W połowie lipca 1944 r. ponownie przyjechała do Warszawy i zgłosiła się jako sanitariuszka do 7 Pułku Ułanów Lubelskich, Dywizjonu AK „Jeleń", pluton 1108. Miała kłopoty z sercem, była mizerna, niedomagała po grypie. W oczekiwaniu na powstanie, którego się spodziewała, napisała wiersz:

„Chryste Panie z przydrożnych połamanych krzyży
Daj nam, Chryste przydrożny, silną wolę życia!
I daj nam śmierć żołnierską – jeśli umrzeć trzeba.
Poprzez ciemność i burze daj nam iść najprościej
Drogą do nowej Polski, drogą do wolności."

Zadaniem plutonu Krahelskiej było odbicie redakcji i drukarni niemieckiej gadzinówki, „Nowego Kuriera Warszawskiego", od strony ul. Polnej, blisko Pl. Unii Lubelskiej. W czasie ostrych walk opatrzyła rannego w głowę kaprala podch. Zygmunta Gebethnera ps. „Zygmuntowski", którego pod ostrzałem odprowadziła na punkt sanitarny w cukierni Lardellego. Wróciła na Pole Mokotowskie, przebiegając przez obłożoną ogniem ul. Polną. Tam natknęła się jeszcze na postrzelonego w płuco ppor. „Mistrza" (Władysław Koch). Odciągnęła go w bezpieczne miejsce pod wiatę na działkach, po czym raz jeszcze zawróciła, by dołączyć do rozsypanego na wysokości Lardellego plutonu. Wtedy – mimo, że miała opaskę czerwonego krzyża – otrzymała serię trzech postrzałów w piersi. Strzelano z dachu budynku Komendy Straży Ogniowej. Padła na Polu Mokotowskim. Do leżącej na brzuchu podczołgała się sanitariuszka „Jagienka" (Janina Krassowska) oraz kpr. „Wrzos" (Zbigniew Wrześniowski). Tak wspomina to Krassowska: „Chcieliśmy opatrzyć ją na miejscu z 'Wrzosem'. Leżąc przy niej udało nam się ją obrócić. Strzelano do nas. Świadoma niebezpieczeństwa, jakie nam grozi, 'Danuta' mówiła: 'Odejdźcie, odsuńcie się, zostawcie mnie'. Chcieliśmy podciągnąć ją bodaj pod osłonę rosnących w pobliżu słoneczników. 'Wrzos' uniósł się na łokciu i dostał kulę w ucho. Zginął na miejscu." Dopiero gdy się ściemniło ok. 21-szej, z Pola podniósł „Danutę" patrol sanitarny. Nieprzytomną przeniesiono do cukierni Lardellego. Operowana tuż przed północą, zmarła 2 sierpnia 1944 o czwartej nad ranem. Pochowano ją w małym zakolu, przed wejściem do domu przy Polnej 46, z którego wyruszyła do Powstania.

9 kwietnia 1945 r. odbyła się ekshumacja. Ciało warszawskiej Syreny przeniesiono do kościoła Najświętszego Zbawiciela, gdzie odbyła się Msza Św. żałobna, a po niej pogrzeb na Cmentarzu Służewskim, przy kościele Św. Katarzyny.
Krystyna Krahelska została pośmiertnie odznaczona za całokształt wyróżniającej służby konspiracyjnej i poświęcenia w walkach w okresie okupacji i Powstania Warszawskiego: Medalem Wojska, Krzyżem Walecznych, Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami, Krzyżem Armii Krajowej.

Janina Krahelska, matka Krystyny pisze we wspomnieniach: „Dookoła Pomnika Syreny Warszawskiej – do którego pozowała moja córka Krystyna – narosło z czasem wiele legend. Wiążą one, a nawet utożsamiają Krystynę z Syreną, nadając prawdziwej Krystynie postawę monumentalną i bohaterską. Krystyna prawdziwa nigdy nie pragnęła być bohaterką, nigdy nie marzyła o sławie w jakiejkolwiek postaci. Pragnęła jedynie być we wszystkim sobą i wyśpiewać siebie – od źródeł, od korzeni, dając ludziom prawdziwe piękno, a cierpiącym ukojenie"

Warto dodać, że legenda ta zaczęła się wcześniej: przez cały okres okupacji pod pomnikiem Syreny, w każde wielkie święto narodowe, młodzież składała wiązanki kwiatów, a 31 lipca 1944 r. pojawił się na cokole napis „Hej chłopcy, bagnet na broń!" jako wezwanie do boju oraz identyfikacja autorki piosenki z postacią Syreny. Płk. Adam Borkiewicz w swej monografii „Powstanie Warszawskie 1944" napisał: „Należy także uwzględnić jeszcze inny, niezależny od nikogo czynnik, który wpłynął i na decyzję i na przebieg powstania. Symbolem tego czynnika jest nasza Syrena, natchniona rzeźba Ludwiki Nitschowej. To ona – ta łączniczka Danuta – swoją pieśnią bojową, swą porywającą odwagą i poświęceniem wyczarowała niewymierne siły, które stworzyły 63 dni walki o wolność. Od rozsądku starszego pokolenia silniejsza była pieśń poległej pierwszego dnia Krystyny Krahelskiej – „Hej! chłopcy, bagnet na broń!"(JW)

Podczas przygotowania niniejszego materiału korzystano z opracowań: