Credo in unum sanctam catholicam et apostolicam ecclesiam
Wierzę w jeden świety,powszechny i apostolski Kościół.

wyznanie wiary

Wielkie Zmartwychwstanie Grünewalda

Dla szpitalnego zakonu antonianów w Isenheim Mathis Gothardt Neithardt znany jako Matthias Grünewald maluje w latach 1506–1515 wieloskrzydłowy ołtarz przeznaczony do kontemplacji podopiecznych antonianów, osób chorujących na ergotyzm znany wtedy pod nazwą Ognia świętego Antoniego (stąd tematyka kuszenia świętego Antoniego w pierwszym i trzecim otwarciu).

Chorobę tę wywołuje spożywanie zbóż zakażonych sporyszem. Nieznana nam obecnie choroba miała potworny przebieg i kończyła się śmiercią. Zatrucie toksynami kojarzyć mogło się z opętaniem - manifestowało się halucynacjami (wrażenie zmiany kształtów i barw, ostre widzenie kontrastów, niektóre przedmioty wydają się błyszczeć), napadami histerii, depresją, drgawkami. Pojawiały się także inne objawy zatrucia, jak wymioty, biegunki, napady zimna i gorąca, do tego objawy skórne oraz w obrębie kończyn: żółtość twarzy, drżenie mięśni, sztywność i przykurcze kończyn, kulawizna, martwicę tkanek, gangrena, konwulsje. Osoby chore poza cierpieniami, oszpecone były w sposób widoczny zmianami skórnymi.

Ołtarz szafiasty składa się z korpusu z predellą oraz dwóch par skrzydeł. Na codzień, a zwłaszcza podczas Wielkiego Postu, cierpiący na Ogień św. Antoniego kontemplować mogli ołtarz zamknięty z najbardziej sugestywną, gwałtowną, ekspresyjną, bolesną, dolorystyczną sceną Ukrzyżowania. Ciało Chrystusa, jak ergotyków, pokryte jest milionem ran! Nabite cierniami, przebodzione włócznią oaz potwornymi gwoździami-ćwiekami, z odkształconymi członkami. Ukazując Zbawcę, święty Jan mówi: "Illum oportet crescere, me autem minui" - On ma wzrastać, mnie zaś trzeba umniejszać (J 3.30) - jakże trudno w to uwierzyć, kiedy widzimy Męża Boleści oszpeconego, poniżonego. Na scenę tę spójrzmy oczami tych, dla których ołtarz powstał - podopiecznych braci antonianów: ergotyków, trędowatych, kalek. W pokrytym ranami ciele Chrystusa widzieli swojego Jezusa poniżonych i cierpiących.

Także dla nich przeznaczona jest scena Zmartwychwstania. Nieziemska siła przywraca Chrystusa do życia. Bierzemy udział w zapierającym dech wydarzeniu. Oto Bóg z gwałtownością wydostaje się z grobu - siła tego aktu sprawia, że rzymscy wartownicy upadają na ziemię w bezładzie. Za głową Chrystusa eksploduje kula światła o takiej mocy, że zaciera granice jego twarzy. Światło jest tak silne, że promienie przenikają przez rany na dłoniach, stopach i boku Zbawiciela - rany pulsują światłem. Nieszczęśni pensjonariusze szpitala klasztornego w Isenheim w okresie wielkanocnym mogli oglądać rany Boga tak podobne do swoich, brzydkich, plugawych, przez które cierpieli pogardę od świata, teraz uświęcone boskim światłem. Zbawiciel Grünewalda mówi do nich - a niemal pół wieku później powtórzy to święty papież Jan Paweł II - wasze cierpienie jest cierpieniem Boga i tak, jak boże cierpienie, ma moc zbawczą! Pokonanie śmierci i cierpienia przez Chrystusa staje się jednocześnie etapem drogi prowadzącej do pełni nieśmiertelnego życia.

Skóra i włosy "kosmicznego" Chrystusa jarzą się blaskiem, płoną białym światłem. Zmartwychwstały unosi ręce do góry i prezentuje... rany zadane podczas męki, stały się teraz dowodem Bożego synostwa - Chrystus dowodzi, po pierwsze że zmarł po kaźni, i po drugie, że zmartwychwstał, jak zapowiedział, w tym samym ciele, w jakim żył na ziemi. Praktycznie nie wiemy, czym okryte jest ciało Boga: czy płaszczem chwały, czy może całunem? Kraj szaty spoczywa w grobowcu, ma biały kolor, jednak na ciele Pana, na tle ogniowej kuli światła, zmienia barwę w czerwono-złocistą. Barwę męczeństwa, chwały i królestwa. Purpurowy płaszcz króla, władcy świata, zwycięzcy!(JW)

Matthias Grünewald, Ołtarz w Isenheim

KONTAKT

Wyślij wiadomość, jeśli masz ciekawą informację i chcesz się nią z nami podzielić...

Dalej »