Prof. Halkiewicz-Sojak: Norwid jest takim poetą, którego twórczość okazuje się ważna w trudnych czasach. To widać było w XX wieku – poeci okupacyjnej Warszawy nawiązywali do niego bardzo często ponad głowami swoich poprzedników, bo szukali wymiaru serio. Ostatnia fala pozaakademickiego zainteresowania Norwidem przypada na lata 80. Poeta był ważny dla pokolenia „Solidarności”. Wierszem, który funkcjonował wtedy w odpisach, czasami bez wskazania autora był Początek broszury politycznej z ostrzeżeniem „Nie trzeba siebie, wciąż siebie mieć środkiem/ By mimowolnie się nie stać wyrodkiem” i z zaleceniem: „Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom, / A prawdom kazać, by za drzwiami stały”. Żywy był odbiór fragmentów „Rzeczy o wolności słowa”, czytanej wspólnie na domowych spotkaniach. Obecnie nie czuję, żeby poezja Norwida miała jakiś bardzo żywy odzew u czytelników, ale czasy się zmieniają… Bardzo by się nam przydało jego myślenie o Prawdzie i rozróżnienie „wolności mówienia” (czegokolwiek) od „wolności słowa”. Może samotnik z Ivry miał rację, patrząc na kierunek zmian w „wieku kupieckim i przemysłowym” i zapisując takie profetyczne przeczucie: „Zniknie i przepełznie obfitość rozmaita, / Skarby i siły przewieją, ogóły całe zadrżą, / Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie, / Dwie tylko: poezja i dobroć… i więcej nic…”.
Prof. Halkiewicz-Sojak: Norwid jest takim poetą, którego twórczość okazuje się ważna w trudnych czasach. To widać było w XX wieku – poeci okupacyjnej Warszawy nawiązywali do niego bardzo często ponad głowami swoich poprzedników, bo szukali wymiaru serio. Ostatnia fala pozaakademickiego zainteresowania Norwidem przypada na lata 80. Poeta był ważny dla pokolenia „Solidarności”. Wierszem, który funkcjonował wtedy w odpisach, czasami bez wskazania autora był Początek broszury politycznej z ostrzeżeniem „Nie trzeba siebie, wciąż siebie mieć środkiem/ By mimowolnie się nie stać wyrodkiem” i z zaleceniem: „Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom, / A prawdom kazać, by za drzwiami stały”. Żywy był odbiór fragmentów „Rzeczy o wolności słowa”, czytanej wspólnie na domowych spotkaniach. Obecnie nie czuję, żeby poezja Norwida miała jakiś bardzo żywy odzew u czytelników, ale czasy się zmieniają… Bardzo by się nam przydało jego myślenie o Prawdzie i rozróżnienie „wolności mówienia” (czegokolwiek) od „wolności słowa”. Może samotnik z Ivry miał rację, patrząc na kierunek zmian w „wieku kupieckim i przemysłowym” i zapisując takie profetyczne przeczucie: „Zniknie i przepełznie obfitość rozmaita, / Skarby i siły przewieją, ogóły całe zadrżą, / Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie, / Dwie tylko: poezja i dobroć… i więcej nic…”.






